wtorek, 20 maja 2014

Helping hands

Jak większość z Was, którzy czytują tego bloga wie, jestem dość otwartą i energiczną osobą (to, że sobie marudzę jak nic mi się nie chce, nie ma tak na serio nic wspólnego z prawdą. ;p No.. może prawie nic. :D)
Prawdą jest, że robię milion rzeczy na raz (no, może nie milion, ale milion fajnie brzmi) i sprawia mi to dużo radości i satysfakcji. Niektórzy twierdzą, że jestem kujonem i to dlatego chodzę do dwóch szkół na raz i mam całkiem niezłe oceny, otóż nie. Kujonem nie jestem i być nie zamierzam (mimo tego, że moje okulary idealnie do tego pasują). Ja po prostu czerpię niesamowitą przyjemność z tego, kiedy spędzam czas w sposób aktywny, kreatywny no i z ludźmi (ponieważ nie wyobrażam sobie tego, że nie przebywam na co dzień z moimi przyjaciółmi i nie tylko). Czuję się też świetnie, jeśli jestem w stanie komuś w jakiś sposób pomóc.
A jeśli już o ludziach, no i o pomocy, to miałam przyjemność uczestniczyć w prelekcji dotyczącej bycia dawcą szpiku kostnego. Grupa wolontariuszy opowiedziała nam trochę o tym czym jest szpik, po co on nam właściwie jest, kto może być dawcą oraz jak wygląda pobranie takiego szpiku. Z racji tego, że serducho mam wielkie, niesamowicie mnie to poruszyło, naprawdę. Siedziałam sobie w tej ławce i myślałam: Kurcze, fajnie byłoby być częścią takiej grupy. Uważam, że to co robią ci młodzi (i nie tylko) ludzie jest czymś wspaniałym (zupełnie na boku dodam, że jeśli tylko nie powychodzą mi jakieś dziwne choróbska przy badaniach no i skończę te wyczekane osiemnaście lat, to zarejestruję się w bazie) i sama chciałabym w jakiś sposób pomóc. Skoro osiemnastu lat nie mam, to pomyślałam, że wolontariat byłby świetnym wyjściem dla osoby takiej jak ja (czytaj u góry), więc naskrobałam na karteczce imię, nazwisko i maila i zobaczymy co dalej z tego wyniknie.
Tutaj macie fanpage Drużyny Szpiku :) <klikamy>
Zachęcam też do włączania się w tego typu rzeczy, ponieważ sama niejednokrotnie uczestniczyłam w różnego rodzaju zbiórkach (na różne szczytne cele) wiem ile radości to daje. Uważam, że to jest czymś jeszcze większym i jeszcze piękniejszym. Wiem też, że każdy, choć nie wiem jak twardego by udawał, zmięknie i kiedy okaże się, że komuś pomógł poczuje się tryliard razy lepiej, a uśmiech nie będzie schodził z jego twarzy.

Ponieważ mamy godzinę 00:30, tym akcentem zakończę dzisiejszą notkę i wezmę się za fizykę (fizyko, któż cię wymyślił? ;c). 
Dobrej nocy i do następnej notki. :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz